Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Lifestyle » Inwestycja XXI wieku? Zobacz ile można zarobić inwestując w alkohole

Inwestycja XXI wieku? Zobacz ile można zarobić inwestując w alkohole

Ivon

Jak smakuje 48-letnia japońska whisky z legendarnej destylarni Karuizawa, 66-letnia whisky z destylarni Glen Grant, czy koniak Le Sein de Dieu stworzony przy użyciu destylatów wyprodukowanych 225 lat temu? Posiadacze tych wyjątkowych trunków równie mocno jak niepowtarzalny smak, doceniają ich możliwości inwestycyjne.

Ile można zarobić inwestując w alkohole?

Lokowanie kapitału w kolekcje butelek rzadkich alkoholi jest coraz bardziej atrakcyjne dla polskich inwestorów, bo widzą, że umiejętne budowanie kolekcji potrafi zaoferować atrakcyjne stopy zwrotu. Tym bardziej, że zyski osiągane przy sprzedaży przedmiotów kolekcjonerskich, są zwolnione z podatku dochodowego, jeśli zostaną one sprzedane nie wcześniej niż po upływie 6 miesięcy.

–Dotychczas z naszej pomocy przy lokowaniu kapitału na rynku alkoholi skorzystało kilka tysięcy klientów, a łączna kwota ulokowanego w ten sposób kapitału osiągnęła poziom 150 mln złotych – mówi Piotr Suchodolski z firmy Wealth Solutions. – Dla przykładu indeks monitorujący ceny japońskiej whisky Karuizawa z 1964 roku wzrósł od początku 2014 roku o 295 procent. Trunek był sprzedawany naszym klientom po 4700 funtów brytyjskich, a ostatnie transakcje na rynku pokazują, że płaci się za niego 4 razy więcej. Przygotowywany przez RareWhisky 101 indeks RWI100, śledzący ceny 100 kolekcjonerskich butelek whisky na rynku aukcyjnym, od początku 2009 r. wzrósł o 214 proc., a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 13 proc.

W kolekcji firmy Wealth Solutions przygotowanej dla klientów są edycje rzadkich alkoholi, które mogą się pochwalić imponującą historią. Oprócz 48-letniej japońskiej whisky, której do sprzedaży trafiły jedynie 143 numerowane butelki, jest m.in. koniak Le Sein de Dieu, który powstał przed inwazją amerykańskiej mszycy na europejskie winnice, a najstarszy jego składnik wydestylowano w 1790 roku. Le Sien de Dieu to koniak, który nie mógłby powstać w obecnych czasach, bo filoksera zniszczyła kilka milionów hektarów winnic i w drugiej połowie XIX wieku wymusiła zmianę szczepu winnego używanego do produkcji koniaku.

Jean-Philippe Bergier, Cellar Master domu koniakowego Bache-Gabrielsen podjął się jednak misji wykorzystania starych i wyjątkowych destylatów.

– Wybrałem eaux-de-vie pochodzące z początku XIX wieku, biorąc pod uwagę ich charakter i podkreśliłem je rocznikiem 1790. Mieszanka, która powstała dzięki wyjątkowej kolekcji destylatów leżakujących w naszej piwnicy, okazała się prawdziwym fenomenem – tłumaczy Jean-Philippe Bergier. –Jej niezwykłość polega na ekspresji aromatów i smaków, których nie znajdziemy dziś już nigdzie, ponieważ nie uprawia się już winorośli tak, jak to robiono 200 lat temu.

Podobnie jest z koniakiem L’esprit de Tiffon z domu koniakowego Tiffon. Do jego stworzenia wykorzystano destylaty z prywatnej piwnicy Sverre Braastada, gdzie najstarszy koniak datuje się na rok 1805.

– Dzięki mojemu dziadkowi, który w XIX w. kupował bardzo stare eaux-de-vie i zachował je w swoich prywatnych zbiorach, możemy dziś podzielić się z miłośnikami koniaku tym wyjątkowym trunkiem. Ten koniak to część dziedzictwa mojego rodu. W każdej butelce zamknięty jest duch tego miejsca, duch Tiffon – powiedział Richard Braastad, Maître de Chais domu konikowego Tiffon, podczas światowej premierą trunku w Jabłonnie pod Warszawą.

– Znaleźć koniak z okresu sprzed filoksery, to tak jakby znaleźć coś, co nie istnieje. To jest okno do zupełnie innego czasu. Coś co było absolutnie niedostępne. Aż do dziś – dodał Edward Bates, ekspert Bureau National Interprofessionnel du Cognac.

W kolekcji znajduje się też 66-letnia whisky z destylarni Glen Grant, jedna z najstarszych whisky na świecie.

– Ten trunek powstał zanim człowiek poleciał w kosmos i stanął na księżycu, zanim wspiął się na Mount Everest. To nie tylko whisky, to żywy świadek historii drugiej połowy XX wieku– mówił Michał Kowalski, wiceprezes Wealth Solutions podczas prezentacji whisky.

Coraz częściej premiery limitowanych edycji alkoholi odbywają się w Polsce.

– Jeszcze do niedawana urządzano je w Szkocji, w Londynie, Paryżu, ewentualnie na Dalekim Wschodzie – mówi Piotr Suchodolski. – Premiery rzadkich trunków nad Wisłą zorganizowali z nami już: destylarnia Glenfarclas, która w ten sposób wprowadziła na rynek najstarszą whisky w swojej historii, koncern Gordon&MacPhail, który zaprezentował jedną z najstarszych whisky na świecie, czy firma Number One Drinks, posiadająca ostanie beczki z legendarnej, japońskiej destylarni Karuizawa. W ich ślady poszły również domy koniakowe Tiffon, czy Bache Gabrielsen. To pokazuje, że Polska jest doceniana jako odbiorca rzadkich alkoholi, a bogaci Polacy coraz częściej budują kolekcje takich trunków.

Choć trzeba dodać, że tworzenie kolekcji rzadkich alkoholi proste nie jest i wymaga dużego doświadczenia. Warto inwestować w rzadkie edycje, w ramach których butelkowane są wysokiej jakości stare trunki, najlepiej z najstarszych dostępnych roczników. Ważna jest też renoma destylarni, firmy butelkującej i unikatowe cechy danej edycji.

– To wszystko wpływa na wartość whisky, czy koniaku w oczach kolekcjonerów – mówi Piotr Suchodolski. – Już po wymienieniu tych paru czynników możemy zdać sobie sprawę, że lokowanie kapitału na rynku whisky nie jest łatwe. Jednak praca włożona w tworzenie kolekcji może nam się zwrócić nie tylko w sensie finansowym. Dla wielu osób jest to również pasja. Nie brakuje w gronie naszych klientów osób, które dokonują takich zakupów z powodów czysto kolekcjonerskich, czy po porostu chcących skosztować tak rzadkich trunków.

Źródło: materiały prasowe Wealth Solutions