Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Polska » Ruiny zamku w Toszku przyciągają turystów

Ruiny zamku w Toszku przyciągają turystów

Ivon

Ruiny zamku w Toszku na Śląsku przyciągają nie tylko turystów, którzy chcą poznać historię wpisanego do rejestru zabytków obiektu, ale coraz częściej także pary, które na dziedzińcu dawnego zamku biorą ślub cywilny. Zrewitalizowane w tym roku obiekty dawnego zamku, gościły na hucznych przyjęciach już wielu weselników.

Choć z głównego średniowiecznego zamku w Toszku zostały już tylko ruiny, to udało się zrewitalizować gotycką Wieżę Zamkową i budynek dawnej stajni. Prace trwały zaledwie dwa lata, a uroczyste otwarcie obiektu, w którym uczestniczyła prof. Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego Kultury i Dziedzictwa Narodowego, odbyło się w czerwcu 2015 roku.

– To miejsce jedyne w swoim rodzaju. Zamek w Toszku został zagospodarowany tak, że ani nie rażą znajdujące się tu ruiny, ani nie razi mnie, że to wnętrza nowe, odmalowane specjalnie dla turystów – mówi znany satyryk Jacek Fedorowicz. – Idealnie tchnięto ciepło w te mury.

W ciągu tych dwóch lat udało się odrestaurować gotycką wieżę, konserwacji wymagał dach i elewacja stajni wraz z portalem. Koszt inwestycji to ponad 3,3 mln zł, z czego unijne dofinansowanie wyniosło prawie 2 mln zł.

– Odnowiliśmy też infrastrukturę budynku byłych stajni. Wykonano dodatkowo instalację wodno- kanalizacyjną oraz poprowadzono centralne ogrzewanie. Wieża była do tej pory nieogrzewana i dlatego mogliśmy udostępniać ją turystom tylko latem. Jesieni i zimą było tam bardzo zimno. Bez ogrzewania obiekt niszczał – mówi Artur Czok dyrektor Centrum Kultury „Zamek Toszek”.

Podczas prac rewitalizacyjnych wymieniono też instalację elektryczną i oświetlenie, zakupiono wyposażenie oraz zagospodarowano otoczenie zamku, pojawiły się nowe ławki i koszce. W miejscu planowanego historycznego kącika zabaw dla dzieci zorganizowano przestrzeń dla gry terenowej „Mały rycerz”.

– To nowatorski pomysł, nigdzie tego nie ma – chwali się Artur Czok. – Ustawiliśmy 10 słupów interaktywny, coś w rodzaju toru przeszkód dla rycerzy. Miejsce zabawy cieszy się wśród młodych turystów ogromną popularnością, choć trzeba przyznać, że musieliśmy uzyskać na taki plac pozwolenia konserwatora zabytków.

Na turystów czeka pięciokondygnacyjna wieża a w niej Centrum Ekspozycji Historycznych.

Na drugim piętrze znajduje się sala multimedialna, w piwnicach pomieszczenie interaktywne. Zaaranżowano tu średniowieczny rynek z kramami, o dawnych czasach opowiada mnich.

– Za kotarą znajduje się przejście do tunelu skazańców, gdzie zrobiliśmy salę tortur. Odpowiednia oprawa muzyczna i eksponaty stwarzają atmosferę grozy – mówi Artur Czok. I dodaje, że kiedy otrzymał propozycje pracy w Toszku zamek od razu go urzekł i napełnił dobrą energią. W dalszych planach dyrektor ma rewitalizacje kolejnych obiektów. – Powoli się przygotowujemy do odnowienia budynku bramnego. Tam co prawda jest już wymieniony dach, ale trzeba jeszcze zabezpieczyć mury, poddać je m.in. hydrofobizacji – mówi Artur Czok. – Mam już pomysł na zagospodarowanie sporego poddasza z dwiema wieżyczkami. W jednej części planuję stworzyć salę wielofunkcyjną na ok. 100 osób, gdzie można by organizować koncerty, przedstawienia teatralna a także konferencje i szkolenia. W drugiej części chciałbym zrobić apartament dla nowożeńców. W zrewitalizowanym budynku stajni już teraz urządzamy wesela, a na dziedzińcu narzeczeni biorą śluby cywilne.

Właściciel obiektu planuje też kompleksowe zabezpieczenia murów okalających zamek, bo wymagają one prac konserwatorskich.

– Ale potrzeba na to paręnaście milionów złotych. Murami opiekujemy się na razie doraźnie – dodaje dyrektor placówki.

Zdaniem historyków gród w Toszku istniał już w XII wieku, a kasztelania prawdopodobnie powstała za panowania Bolesława Krzywoustego. Z zamkiem związana jest legenda o złotej kaczce. Podczas pożaru w 1811 roku, który doszczętnie strawił zabudowania mieszkalne, uciekająca z płomieni Gizela Gaschin, żona ówczesnego właściciela zamku Leopolda Gaschina, zabrała ze sobą tylko złotą kaczkę siedzącą na 11 złotych jajkach. W trakcie ucieczki zakopała ją w podziemnym przejściu. Wkrótce hrabina zmarła, a złotej kaczki dotąd nie odnaleziono.