Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Polska » Kreatywne centrum Made in Śląsk

Kreatywne centrum Made in Śląsk

Ivon

W opuszczonych halach przedwojennej fabryki drutu w Gliwicach powoli kiełkuje nowe życie. Organizowane są tu koncerty, wystawy, pokazy filmowe oraz warsztaty, choć obiekt cały czas czeka na rewitalizację. Założycielom klastra Made in Śląsk marzy się tu centrum przemysłów kreatywnych. Takie jak powstało w starej fabryce kabli w Helsinkach.

Projekt koncepcyjny rewitalizacji terenów dawnej Fabryki Drutu i Gwoździ, założonej przez niemieckiego przemysłowca Hegenscheidta w 1852 roku, na dzielnicę kreatywną powstał w warszawskiej pracowni PIG Architekci. Projektanci przekonują, że dzięki rewitalizacji, historyczne budynki mają szansę zyskać nową tożsamość . Projekt przewiduje, że tereny tego ostatniego dużego zakładu przemysłowego w centrum Gliwic, zamienią się w przestrzeń przeznaczoną pod działalność usługową, biurową, artystyczną i kulturalną. Ważną częścią ma być zlokalizowany w centrum, czerwony plac, który będzie pełnił funkcję głównej przestrzeni publicznej.

– Zależy nam na tym, żeby w dużej mierze była to przestrzeń publiczna, jedno z centralnych miejsc, gdzie tętni miejskie życie, bo hale dawnej fabryki znajdują się w samym sercu Gliwic. To musi być część miasta oddana mieszkańcom a nie centrum biurowców wymarłe wieczorami – mówi Łukasz Kasprzyk, menedżer projektu Made in Śląsk. – Zrobiliśmy już studium wykonalności, które pokazało, że pomysł na stworzenie tu dzielnicy przemysłów kreatywnych może być samowystarczające ekonomicznie. Powierzchnie chętnie wynajmą pracownie m.in. architektoniczne, medialne, fotograficzne. Mogłoby się znaleźć też miejsce dla małej gastronomii.

Architekci przekonują, że punktem wyjścia dla stworzonej koncepcji rewitalizacji hal fabrycznych jest szacunek dla historycznego charakteru budynków. I powołują się na podobne udane modernizacje m.in. w Zollverein w Zagłębiu Ruhry czy Young Welcome Center w Toronto.

Tymczasem dla twórców klastra, który skupia 40 firm, wzorem do naśladowania jest sukces, jaki odniosło centrum przemysłów kreatywnych stworzone w dawnej fabryce kabli Kaapeli w Helsinkach.

Stara fabryka Nokii, największy budynek w Finlandii, który liczy 54 tys. metrów kwadratowych, został zagospodarowany przez małe firmy z branży kreatywnej. Teraz to najmodniejszy adres w Finlandii. Firmy zabiegają o możliwość wynajęcia tu biura – mówi Łukasz Kasprzyk. – W ciągu roku miejsce to odwiedzają setki tysięcy ludzi, bo jest to także centrum wydarzeń kulturalnych. Ceny nieruchomości wokół fabryki poszybowały w górę, choć, wcześniej właściciel mieli problem z ich sprzedażą.

Łukasz Kasprzyk przyznaje, twórcy klastra próbują przekonać do swojej koncepcji władze Gliwic, które są właścicielem terenu.

– Znamy wiele firm, które chciałyby wynająć w takim miejscu powierzchnię biurową, w naszym klastrze są m.in. architekci, fotografowie, realizatorzy dźwięku, projektanci wnętrz, organizatorzy imprez, filmowcy, graficy i agencje kreatywne – dodaje Kasprzyk. – Branża kreatywna ma to do siebie, że nie wymaga najwyższej klasy biurowców, to nie muszą być przestrzenie ze szkła i betonu. Wręcz przeciwnie, dla tej branży ważne są przestrzenie, które mają historię i duszę. Dzięki temu zaaranżowanie dawnych hal może być dużo tańsze. Paradoksalnie centrum Kaapele pomógł w rozwoju kryzys w Finlandii. Nie było chętnych na dużą inwestycję w tej fabryce, więc powstało centrum z wieloma firmami kreatywnymi. A trzeba pamiętać, że rozwój branży kreatywnej mocno wpływa na rozwój gospodarki w danym regionie. Firmy, które współpracują z branżą kreatywną stają się bardzo konkurencyjne.

Co na to władze Gliwic? Przyznają, że radni nie podjęli jeszcze żadnej decyzji w sprawie wykorzystania dawnych hal pofabrycznych. Kończy się natomiast Projekt Nowe Gliwice II, na które miasto przeznaczy około 7 mln zł, a który przewiduje stworzenie nowego układu drogowego na tym terenie i kompleksowe uzbrojenie działki, w tym: położenie 320 mb. sieci wodociągowej, ok. 460 mb. kanalizacji deszczowej, ok. 250 mb. kanalizacji sanitarnej, ok. 700 mb. sieci elektroenergetycznych oświetleniowych wraz z kompletnym oświetleniem ulic i chodników.

– Miasto nie będzie inwestorem na terenie dawnej fabryki. Chcemy stworzyć atrakcyjne miejsce pod przyszłe inwestycje – mówi Marcin Łazowski z Biura Rozwoju Miasta gliwickiego magistratu. – Przygotowujemy działkę o powierzchni dwóch hektarów do sprzedaży lub przekazania nowemu właścicielowi aportem w 2016 roku. Na razie zinwentaryzowaliśmy teren, częściowo uzbroiliśmy, wyburzyliśmy część budynków i wycięliśmy drzewa. Do tych prac nie trzeba było mieć koncepcji zagospodarowania terenu, nie chcemy niczego narzucać ewentualnemu inwestorowi.