Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Polska » Kłótnia o pomniki w II RP

Kłótnia o pomniki w II RP

RP

Pomniki zawsze były, nie tylko zresztą w Polsce, ważnym elementem krzewienia tradycji i historii, a nierzadko, jak i ma to miejsce dzisiaj, źródłem licznych sporów. Już nasi przodkowie żyjący w pierwszej połowie dwudziestego wieku przekonali się, że coś co z założenia ma stać się w dalekiej przyszłości zabytkiem, zdolne jest podzielić obywateli.

Z chwilą odzyskania przez Polskę w 1918 roku niepodległości rozpoczęto likwidowanie pamiątek ponurej przeszłości, zwłaszcza tej związanej z moskiewską dominacją nad Wisłą. W samym tylko byłym zaborze rosyjskim znajdowało się bowiem kilkaset różnego rodzaju monumentów podkreślających, któż to w ciągu ostatnich stu dwudziestu trzech lat sprawował na tych ziemiach władzę absolutną.

Cerkiew św. Michała Archanioła Archistratega na Placu na Rozdrożu

Cerkiew św. Michała Archanioła Archistratega na Placu na Rozdrożu

Spośród wielu znienawidzonych spiżowych symboli rosyjskiej dominacji należy wspomnieć o wzniesionym w 1847 roku monumencie pod Ostrołęką, wzniesionym dodajmy – ku czci carskich żołnierzy poległych podczas bitwy w trakcie powstania listopadowego, a poza tym o pomnikach generała Suworowa (jeden znajdował się pod Białymstokiem), generała Kutuzowa (w Bolesławcu), Murawiowa (odpowiedzialnego za zbrodnie popełnione na Polakach; pomnik stanął w centrum Wilna) i pomniku feldmarszałka Iwana Paskiewicza na Krakowskim Przedmieściu. Do tego należałoby dodać wzniesioną za bajońską sumę Cytadelę w Warszawie (zapłacili za nią Polacy, a ona sama była odpowiedzią cara na klęskę powstania listopadowego), cerkwie prawosławne czy wreszcie kilkadziesiąt różnego rodzaju pomników wzniesionych na cześć cara.

Pomnik feldmarszałka Iwana Paskiewicza na Krakowskim Przedmieściu

Pomnik feldmarszałka Iwana Paskiewicza na dziedzińcu Pałacu Namiestnikowskiego na Krakowskim Przedmieściu (dziś siedziba prezydenta B. Komorowskiego)

Co się z nimi stało później? II RP nie zamierzała tolerować symboli rosyjskiej dominacji w Polsce i w przeciwieństwie do III RP, postanowiła wszystkie je zrównać z ziemią. Niektóre moskiewskie obeliski taki los spotkał tuż przed odzyskaniem niepodległości, inne zniszczono już po roku 1918. Na przykład prace nad usunięciem Soboru Aleksandryjskiego, jednego z symboli rusyfikacji, trwały dwa lata, a w ich trakcie przeprowadzono ponoć aż piętnaście tysięcy wybuchów.

Sobór św. Aleksandra Newskiego na placu Saskim

Sobór św. Aleksandra Newskiego wzniesiony na placu Saskim (obecnie plac Marszałka J. Piłsudskiego)

Ich miejsca zajęły polskie pomniki

W pierwszej połowie lat dwudziestych przed Pałacem Saskim w Warszawie stanął pomnik księcia Józefa Poniatowskiego, a w 1925 roku w kolumnadzie pałacu – Grób Nieznanego Żołnierza. W Łodzi 15 października 1917 roku, podczas posiedzenia Rady Miejskiej Łodzi zadecydowano o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki (zbiegło się to akurat z setną rocznicą śmierci naczelnika), a ten już w wolnej Polsce stanął na Placu Wolności. Setki innych tego typu obiektów wzniesiono w różnym czasie na terenie całego kraju, nie znaczy to bynajmniej, że obyło się bez kłótni.

Pomnik Polaków poległych za wierność carowi (zwany pomnikiem 7 generałów)

Pomnik Polaków poległych za wierność carowi (zwany pomnikiem 7 generałów) na placu Saskim (obecnie plac Marszałka J. Piłsudskiego) przed 1912 rokiem

W przedwojennej Polsce był i taki bowiem czas, że istotne stało się nie tyle stawianie pomników, ile ich projektowanie oraz kłótnie o to, komu i za co się one należą. Prasa (różnych opcji) co rusz poruszała na swych łamach temat artystów, polityków czy żołnierzy, którzy w opinii konkretnych środowisk zasłużyli na to, aby dzieło ich życia „utrwalić w spiżu”. Jedni grzmieli: „dlaczego to ten nie ma jeszcze pomnika i komu jak nie jemu się on należy”. Inni z kolei rycząc wniebogłosy odpowiadali, że „ten może i zasłużył na pomnik, ale jeśli tak, to powinniśmy postawić go również komuś innemu”. I tak w kółko i tak bez końca przez wiele wiele lat.

Zapewne w międzywojniu stanęłoby i kilka tysięcy pomników, gdyby nie to, że ludzi nie tyle interesowała realizacja projektu, ile sama o nim dyskusja. Poza tym każdy pomnik kosztował, a II RP na nadmiar środków finansowych nigdy przecież nie narzekała.

W związku z tym dochodziło niekiedy do sytuacji z pogranicza absurdu. Ponoć Ignacy Paderewski zaproponował Poznaniowi postawienie pomnika prezydenta Wilsona (przywódca USA zasłużył się sprawie odzyskania przez Polskę niepodległości), a koszty związane z jego wzniesieniem słynny pianista i zarazem były premier postanowił pokryć z własnej kieszeni. Wydawać by się mogło, że teraz nic już nie stoi na przeszkodzie aby prezydent USA doczekał się w stolicy Wielkopolski monumentu na swoją cześć, ale okazuje się, że i w takiej sytuacji można było znaleźć kość niezgody. Pojawiły się bowiem głosy, że owszem Wilsonowi za to co dla Polski zrobił należy się pomnik, ale nie wypada, aby stawiali go pojedynczy ludzie, bo zaangażować się w to powinien cały naród.

Często tego typu dyskusje przeobrażały się w kłótnie, a te w awantury. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o tym, co działo się w Polsce po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Jedni z miejsca zamierzali zasnuć kraj, jak Polska długa i szeroka, pomnikami ku czci jednego z głównych architektów Drugiej Rzeczypospolitej, inni (najczęściej pochodzący ze środowisk narodowo-radykalnych) stanowczo się temu sprzeciwiali. Do tego doszły kłótnie o pochówek na Wawelu (skąd my to znamy, prawda?).

Świadek tamtych wydarzeń Andrzej Kuśniewicz w swoim krypto-pamiętniku wspominał: „I jeszcze te wszystkie ceregiele, nim zgodzono się – kościół, gospodarz władający zespołem wawelskim – na ten pogrzeb. Kardynał Sapieha… Że nie i nie. W końcu przystał z ociąganiem się na kryptę Świętego Leonarda. I wtedy pewna profesorowa, socjalistka i wdowa po socjaliście, kazała się wieźć fiakrowi pod oknami pałacu arcybiskupiego i wyjmując z torebki kamyki ciskała je jeden pod drugim w okna…”.

A zatem… Nihil novi.

Źródła:
– Przedwojenna prasa, wikipedia.org
– Andrzej Kuśniewicz, Mieszaniny obyczajowe, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 33.
– Jarosław Lewandowski, Uczmy się od II RP! „Wszystkie obce pomniki zostały natychmiast zburzone”. Pomnik Pileckiego w miejsce Czterech Śpiących!