Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Świat » Barcelona to nie tylko Sagrada Familia i Camp Nou. Poznajcie dzielnicę Eixample

Barcelona to nie tylko Sagrada Familia i Camp Nou. Poznajcie dzielnicę Eixample

Dariusz Sapa

Barcelona znana jest przede wszystkim ze swojej drużyny piłkarskiej – FC Barcelona, a także z miejsc – ikon. Większość turystów na pewno chce zobaczyć świątynię Sagrada Familia, czyli symbol Barcelony, zaprojektowany przez wybitnego architekta Gaudiego. Inne jego budowle – Casa Mila czy Casa Batlló również znajdują się na liście obiektów wartych odwiedzenia. Jednak nie każdy podróżnik wie, że stolica Katalonii to nie tylko pojedyncze zabytki i budowle, to również cała dzielnica warta zwiedzenia i poznania.

Dzielnica Eixample, bo o niej mowa, jest umiejscowiona między Ciutat Vella a dzielnicami Sants, Gràcia i Sant Andreu.

Dzięki licznym budynkom, znanym ze swojego unikatowego designu uchodzi za jedno wielkie muzeum pod gołym niebem. Na każdym kroku można zobaczyć wybitne „eksponaty”, zaprojektowane przez wiodących przedstawicieli barcelońskiego modernizmu, wśród których prym wiódł wspomniany wcześniej Antoni Gaudi. Jednak Eixample ma do zaoferowania coś więcej niż poszczególne budynki, gdyż sama w sobie jest dziełem sztuki.

Budynki na jej obszarze są rozłożone w systemie kwadratów o bokach mierzących około 133 metrów, ze ściętymi pod kątem wierzchołkami, każda powstała w ten sposób parcela liczy 1,24 hektara. Również wymiary ulic są zazwyczaj takie same i mierzą 20 metrów szerokości (po 5 metrów z każdej ze stron na chodniki i 10 metrów na jezdnię). Jeżeli jesteście ciekawi skąd wzięło się takie ułożenie i jaka jest geneza powstania całej dzielnicy, to spieszymy z wyjaśnieniem.

Dzielnica Eixample Barcelona

Rewolucja przemysłowa w drugiej połowie XIX wieku nie ominęła również Hiszpanii, wielkie fabryki i przedsiębiorstwa powstające w obrębie miast spowodowały liczny napływ ludności wiejskiej do ośrodków miejskich, głównie do Madrytu i Barcelony. Efektem tego, w stolicy Katalonii zapanowało przeludnienie, rosnąca epidemia cholery i niedobór miejsc do zamieszkania, wywołany gęstością wynoszącą 1500 mieszkańców na hektar. Aby temu zaradzić rząd w Madrycie w 1854 roku postanowił zburzyć średniowieczne mury w Barcelonie, a na zagospodarowanie uzyskanej przez to przestrzeni rozpisał konkurs.

Do konkursu zgłosił się, między innymi, Ildefons Cerdà – hiszpański inżynier i urbanista, który zaproponował projekt o nazwie Eixample. Celem, który założył sobie architekt, było poprawienie warunków życia ludzi, wzrost poziomu higieny oraz ułatwienie miejskiego transportu. Aby to osiągnąć odrzucił dotychczasowe rozwiązania stosowane w Paryżu czy Wiedniu i postawił na… jednorodność. W swoim projekcie, zabudowę miejską oparł na systemie kwadratowych parceli o bokach 133,3 metra. Na każdym z nich – w zamyśle autora – miał stać budynek okalający 2 lub 3 strony. Jego podwórko miało być pełne zieleni, przewiewne i jak najbardziej przyjazne dla ludzi. Ulice w dzielnicy miały przecinać się pod kątem prostym. Cerdà wierzył, że w przyszłości tramwaj parowy będzie dominującą metodą transportu w Barcelonie, dlatego ulice zaprojektował w ten sposób, aby pomieścić promień skrętu tramwaju.

Projekt dzielnicy Eixample - Ildefons Cerdà

W roku 1855 Cerdà badał i opracowywał pierwsze dokładne plany topograficzne Barcelony do wstępnego projektu rozbudowy, który został wkrótce zatwierdzony przez radę miasta. Jednak w 1859 roku nowo wybrana miejska władza przeprowadziła pilny konkurs projektów dla obszaru ekspansji, twierdząc, że pierwotny plan Cerdy nie miał żadnego uwzględnienia istniejącego średniowiecznego miasta. Jednak i tym razem hiszpański inżynier wraz ze swoją ideą (aczkolwiek z niewielkimi modyfikacjami) wygrał w konkursie, ale z nieznanych powodów (choć można spekulować na temat stronniczości politycznej lub złych relacji osobistych z administracją) rada miasta uchyliła konkurs i ogłosiła go nieważnym. Wybrano propozycję Antoni Rovira i Triasa jako zwycięski plan zagospodarowania przestrzennego. Jednak rząd w Madrycie pozostał zainteresowany planami Cerdy i pozwolił mu kontynuować pracę, choć na swój własny koszt. W 1860 roku, za zgodą Madrytu, plan Rovira i Triasa został porzucony, a projekt Cerdy znów zaczął być realizowany, jednak z uwzględnieniem dość dużych kompromisów.

W skali urbanistycznej, plan Cerdy dzieli Eixample na strefy i sektory z ulicami biegnącymi w kierunkach północ-południe i wschód-zachód. Na poszczególne dzielnice składa się 20 bloków z bezpośrednim dostępem do sklepów, usług, rynków i szkół. Większe instytucje takie jak szpitale, cmentarze, parki, place i budynki przemysłowe są rozmieszczone w równych odległościach od budynków mieszkalnych, w ten sposób nawet dostęp do obiektów miał być równy dla każdego mieszkańca.

Projekt Cerdy

Pomimo tego, że bloki miały mieć 20 metrów wysokości (by nie zasłaniać słońca mieszkańcom sąsiednich domostw) i mieć 2 lub 3 boki z otwartymi podwórkami przeznaczonymi na zieleń, to bez kontroli rządu szybko zaczęto budować 4-boczne obiekty znacznie przewyższające pierwotnie planowaną wysokość. W następnych latach, w ramach reżimu Franco, bloki przypominały coś bardziej zbliżonego do sowieckiego brutalizmu niż do zielonych i przyjaznych dla ludzi obiektów z idei Cerdy. W całkowitym przeciwieństwie do oryginalnej wizji, centralne dziedzińce często były zamknięte, natomiast obecnie są powszechnie wykorzystywane jako parkingi dla aut.

W roku 2000 założono spółkę pomiędzy miastem Barcelona i różnymi bankami katalońskimi, efektem czego była Fundacja „Pro Eixample”, która powstała aby przywrócić niektóre pierwotne zamierzenia planu Cerdy. Głównym zadaniem fundacji było odzyskanie i przekształcanie zamkniętych dziedzińców bloków w ogólnodostępne i zielone przestrzenie publiczne. W sumie „Pro Eixample” próbowało odzyskać 50 podwórek zajmujących około 100,000 m2 miejsca. W zgodzie z pierwotnymi intencjami Cerdy, Fundacja „Pro Eixample” dążyła do przekształcenia Eixample tak, aby 1 na 9 bloków miał publiczny dziedziniec, co oznaczałoby, że każdy mieszkaniec dzielnicy miałby w promieniu 200 metrów od domu podwórko pełne zieleni i roślin.

Wizyta na jednym z takich dziedzińców to na pewno niecodzienny punkt wycieczki po Barcelonie. Niestety, wiele z tych odzyskanych podwórek nie posiada ani unikatowego stylu, ani architektonicznego rozmachu, dzięki którym stałyby się celem turystycznych podróży. Pomimo tego, że odzyskane przez Fundację „Pro Eixample” przestrzenie miały służyć okolicznym mieszkańcom, a nie turystom, to i tak większość z nich to po prostu zakurzone place nie mogące zaproponować nic odwiedzającym poza ławkami.

Jardins de la Torre de les Aigües - Eixample Barcelona

Jednak kilka dziedzińców jest naprawdę wyjątkowych. Na Jardins de la Torre de les Aigües ogromna wieża z cegły zakotwicza się na „miejskiej plaży” i brodziku dla dzieci. Choć wieża nie jest funkcjonalna to jej historyczna i unikalna forma sprawiła, że jest ciekawym przykładem dobrze wykorzystanej przestrzeni miejskiej.

Na Jardins de Montserrat Roig można za to zobaczyć miedzianą kadź z browaru Damm. W tym samym czasie, fani Enrica Mirallesa mogą wypoczywać na jednej z jego rzeźb w Jardines Jaume Perich.

Jardins de Montserrat Roig - Eixample Barcelona

Trudno sobie wyobrazić jak dzielnica Eixample wyglądałaby dziś gdyby Plan Cerdy został całkowicie wdrożony. Ciężko jest krytykować obecny wygląd Eixample, zwłaszcza w porównaniu do innych miast, które porzuciły swój historyczny wygląd na rzecz wszechobecnej banalności, centrum handlowego i wielkich blokowisk. Kwestia raczej sprowadza się do pytania: „co jeśli?”. Gdyby plan Cerdy został zrealizowany, Eixample mogłoby jeszcze dziś uchodzić za najbardziej zieloną i zorientowaną na społeczeństwo przestrzeń. A tak hiszpański inżynier zmarł bez grosza przy duszy z dzielnicą, która jest dalekim odbiciem pierwotnych zamierzeń.

Zdjęcia: wikipedia.org, failedarchitecture.com, anycerda.org