Zabytki. Architektura. Lifestyle.

Home » Polska » Dziesięć skarbów Łodzi. Część pierwsza: Zaklęte rewiry.

Dziesięć skarbów Łodzi. Część pierwsza: Zaklęte rewiry.

RP

Oczywiście, że ulica Piotrkowska i zwany łódzkim Luwrem cudowny Pałac Poznańskich. Oczywiście, że łódzka szkoła filmowa na ulicy Targowej i mieszczące się nieopodal Muzeum Kinematografii. Zwiedzając Łódź niepodobna zignorować wspomnianych wizytówek miasta włókniarzy, jednocześnie należy pamiętać, że ma ono w zanadrzu jeszcze wiele innych ciekawych miejsc. Niektóre z nich znajdują się w rejonach cieszących się w przeszłości złą sławą…

Katakumby na ulicy Abramowskiego

To prawda, że ulica Abramowskiego długo pracowała na swą złą sławę i do niedawna uważano ją za jedno z najbardziej niebezpiecznych punktów na mapie miasta. Wydaje się, że dzisiaj na ulicy jest już spokojniej, a zajrzeć tam warto chociażby ze względu na znajdujące się między pasażem a zabudową ulicy katakumby. Tak, Łódź ma swoje katakumby!

Katakumby na ulicy Abramowskiego

Katakumby na ulicy Abramowskiego

Powstały one w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku wskutek wykopania głębokiego rowu (wcześniej wyburzono tu kilka budynków). Wybudowane w tym miejscu dla mieszkańców i umieszczone w nasypie komórki ukryto pod zielenią i dodatkowo otoczono płotem, a mierzącą około czterysta metrów ulicę wyłożono trylinką. Katakumby na ulicy Abramowskiego nie są miejscem urzekającym pięknem, ale mają swój klimat, zresztą także dlatego przez lata były jednym z ulubionych miejsc pracy studentów łódzkiej szkoły filmowej, tutaj także powstał między innymi teledysk zespołu Maanam do utworu „Kreon”.

Kochankowie z ulicy Kamiennej

Na ul. Włókienniczej, dawnej Kamiennej, niewielkiej uliczce pomiędzy Kilińskiego a Wschodnią, znajduje się małe arcydzieło sztuki współczesnej. Wykonaną z brązu płaskorzeźbę-fontannę „Kochankowie z ulicy Kamiennej” odsłonięto stosunkowo niedawno (w czerwcu 2014 roku), niemniej warto tam zajrzeć (lepiej za dnia), bo jest to rzecz jedyna w swym rodzaju.

Kochankowie z ulicy Kamiennej

Kochankowie z ulicy Kamiennej

Niepozorna rzeźba-kaskada, dzieło Wojciecha Hryniewicza, autora słynnej „Ławeczki Tuwima” na Piotrkowskiej, jest formą upamiętnienia Agnieszki Osieckiej, która mieszkała tutaj podczas swych studiów w łódzkiej szkole filmowej, a potem napisała piosenkę pod tytułem „Kochankowie z ulicy Kamiennej”.

Płaskorzeźba przedstawia parę młodych zakochanych ludzi, chowających się przed deszczem pod popularnym w tamtym czasie, to jest na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, ortalionowym płaszczem. Ulewę symbolizuje mgiełka, zraszająca twarze kochanków każdego dnia przez krótką chwilę.

Cerkiew świętej Olgi w Łodzi

Koneserom architektury sakralnej warto polecić w Łodzi kilka miejsc, chociażby osiemnastowieczny Kościół świętego Józefa na ulicy Ogrodowej 22, czy powstałą na początku wieku Bazylikę archikatedralną świętego Stanisława Kostki przy Piotrkowskiej 265. Jeśli jednak podążamy tropem zaklętych rewirów to warto w tym kontekście wspomnieć o cerkwi świętej Olgi mieszczącej przy ulicy Grzegorza Piramowicza 12.

Cerkiew świętej Olgi w Łodzi

Cerkiew świętej Olgi w Łodzi

Piramowicza dzisiaj już nie straszy tak jak kiedyś, wprost przeciwnie, zróżnicowana zabudowa oraz wyremontowane kamienice nadały jej niepowtarzalnego uroku, a że nieopodal znajdować się ma wkrótce nowe centrum Łodzi, prestiż ulicy jeszcze wzrośnie.

Co zaś do samej cerkwi to wybudowano ją pod koniec dziewiętnastego wieku według projektu Franciszka Chełmińskiego. Pierwotnie była częścią sierocińca i do dzisiaj obok bocznych drzwi widać napisy w języku staro-cerkiewno-słowiańskim oraz dekalog, które jak żartował przed laty arcybiskup Szymon Romańczuk „stanowiły ściągę dla młodych wychowanków”. Pokryty wzorami sufit, dwa zabytkowe piece kaflowe, liczne ikony prawosławne oraz drewniany ikonostas z wizerunkiem Chrystusa oraz nieco zagadkowym, znajdującym się pod napisem odwróconym (tatarskim?) z pewnością przykują waszą uwagę. Sama architektura odrestaurowanej cerkwi też warta jest uwagi, nieczęsto bowiem spotyka się świątynię prawosławną, której tak naprawdę jedynym zauważalnym elementem łączącym ją z architekturą rosyjską-bizantyjską jest cebulasty hełm wieży.

W pobliżu, przy ulicy Narutowicza 48, znajduje się wybudowana w 1894 roku piękna zrewitalizowana neorenesansowa willa Gustawa Schreera z elementami eklektycznymi, w której mieści się między innymi elegancka Quale Restaurant.

Pałace ulicy Gdańskiej

Niektórzy uważają, że gdyby miasto zdołało odnowić wszystkie kamienice znajdujące się na Gdańskiej, to ulica ta nie miałaby sobie równych nie tylko w Łodzi, ale i w Polsce. Coś w tym jest, sama Gdańska długo cieszyła się ponurą sławą, ale architektonicznego piękna (chociaż dzisiaj wciąż mocno „zakurzonego”) odmówić jej nie sposób. A crème de la crème stanowią pałace należące w dalekiej przeszłości do łódzkich fabrykantów.

Pałac Karola Poznańskiego

Pałac Karola Poznańskiego

I tak, przy ulicy Gdańskiej 32 znajduje się Pałac Karola Poznańskiego, neorenesansowy i neobarokowy przepiękny budynek z elementami secesyjnymi, w którym od lat mieści się Akademia Muzyczna. Z kolei przy Gdańskiej 38 zauważycie narożny Pałac Kipperów, podręcznikowy wręcz przykład dziewiętnastowiecznego łódzkiego pałacu miejskiego (warto zwrócić uwagę, że ozdabiają go zarówno wizerunek Chrystusa, jak i… przedstawienie szatana).

Pałac Kipperów

Pałac Kipperów

Oba pałace odrestaurowano, wciąż niewiadomo natomiast jaki los spotka chyba najbardziej klimatyczny pałac na Gdańskiej (choć ów klimat w równym stopniu co architektura budują lata zaniedbań), czyli trzykondygnacyjny, eklektyczny otoczony niewielkim ogrodem były dom Rudolfa Kellera wybudowany w 1890 roku. Luksusowy w przeszłości pałac niszczeje od lat, z czym wielu łodzian nie potrafi się pogodzić.

Willa Rudolfa Kellera

Willa Rudolfa Kellera

Ulica Gdańska to również piękne wille (między innymi Reinhardta Bennicha pod numerem 89 charakteryzującą się ozdobną fasadą i bogatą ornamentyką czy należąca przed laty do łódzkiej elektrowni willa przy ulicy Gdańskiej 107 z rzucającą się w oczy wieżyczką) oraz kamienice. W jednej z nich, istniejącej do dzisiaj kamienicy pod numerem 26, zamieszkał po 1945 roku najsłynniejszy przedwojenny gangster Łodzi – Ślepy Maks.

Tam mieszkali majstrowie

Ażeby poznać Łódź sprzed wieku warto również odwiedzić ulicę Wróblewskiego. Miejsce to rzadko pokazuje się turystom (także ze względu na „nieciekawą okolicę”), a szkoda. Zespół domów familijnych, w których mieszkali w drugiej połowie dziewiętnastego wieku robotnicy i majstrowie zatrudnieni przez znajdującą się tutaj filię francuskiej firmy włókienniczej dzisiaj sprawiają ponure wrażenie (zwłaszcza, że nad okolicą górują kominy elektrociepłowni), ale są interesującą lekcją historii. Tutaj również, pod numerem 38, znajduje się kompletnie zapomniana, a niezwykle piękna willa Leona Allarta. Wybudowano ją w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych XIX wieku, a przebudowano w drugiej połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia. W środku – prawdziwe cuda: imponująca balustrada, witraże, urokliwa klatka schodowa, porcelanowa umywalka. Niestety i ten zabytek sprawia wrażenie zaniedbanego.

Willa Leona Allarta

Willa Leona Allarta

Źródła:
– Joanna Podolska, Ryszard Bonisławski, Spacerownik łódzki, Łódź.
– polskaniezwykla.pl, UMŁ, wikipedia.org, amuz.lodz.pl